Wiedza rzuca światło na bariery przed miłością

W tytule nie chodzi o zwykłą miłość. Wiemy przecież, że oprócz miłości codziennej, tej ludzkiej, istnieje miłość najwyższa. Wypowiadając takie zdanie łatwo przeniknąć do świadomości drugiego człowieka i zacząć nim manipulować. Na pierwszy moment, wydaje się, że treść zdania jest zrozumiała. Codziennie używamy słowa miłość, ale jak je rozumiemy, to już inna sprawa. Tym słowem określane jest uczucie pomiędzy matką a dzieckiem, w bliskiej rodzinie, aż wreszcie pomiędzy ludźmi zakochanymi. Kojarzy się bardzo pozytywnie i mocno działa na emocje, czyli podświadomość. Jeśli okrasimy je przymiotnikiem “najwyższa” to już zupełnie nie wiadomo o co chodzi, ale następuje bardzo mocne przeniesienie akcentu przekazu ze sfery rozumowej, do sfery uczuć.

Jest to prosty trik psychologiczny, ale niezwykle skuteczny. I bardzo często wykorzystywany przez religie. Wszystkie religie mają pewne cechy wspólne. Przede wszystkim wiara w istnienie czegoś spoza tego świata. Jakieś istoty, z którymi kontakt dostępny jest dla wybranych. W tym miejscu wersje zaczynają się różnić., Nikt nie ma wiedzy co tym, czego nie ma - ale zawsze można udawać przed innymi, a nawet przed sobą. Ignorancję najlepiej przykryć słowami. O mądrym brzmieniu, ale składając zdania niosące pozorny sens. W zależności od fantazji proroka, w każdej religii istoty nadprzyrodzone mają różne atrybuty.  A prorok głosi i nawraca. Inni go słuchają i robią to co on im każe, nie wiedząc, że jego celem nie jest przekazywanie, tylko branie. Jest to kolejny trik, wykorzystujący konstrukcję psychiczną ludzi. Wmówienie komuś, że coś dostał, jakąś niewidzialną łaskę powoduje uczucie wdzięczności. Oszuści wykorzystują to do manipulacji ludźmi. Sami nie mają pojęcia o czym mówią, bo najczęściej mówią bez sensu. Ale nie o sens ani prawdę chodzi w religiach. Tylko o wrażenie. Takie wrażenie może być całkiem wymierne i przynieść korzyści niektórym. Trik polega więc na tym, że wyznawcy otrzymują złudzenia, za które płacą wymierną walutą.


Od dłuższego czasu natrafiam na - zabawne dla mnie - wiadomości dotyczące hinduskiego świętego męża o nazwisku Shri Ashutosh Maharaj.  W latach osiemdziesiątych dwudziestego wieku założył własną religię, w której był prorokiem. Coś na wzór Mahometa. Religia rozwija się bardzo dynamicznie, do ruchu przystępują nowi adepci. Hasła głoszone są bardzo dobrze brzmiące. Chodzi o pokój dla całego świata, dobro ludzi, rozwój duchowy, miłość i poznanie prawdy najwyższej. Nikt nie może zarzucić, że nie są to wszystko rzeczy godne poparcia i uznania. I są to rzeczy powtarzane wciąż i głoszone jako mądrość guru. O sprawach materialnych ruchu już nie jest tak głośno. Raczej nie rozgłasza się tego w mediach. Przecież kiedy na ustach jest miłość, dobro, połączenie z wyższą istotą, to wspominanie o pieniądzach nie jest eleganckie i obniża rangę idei. Ale to  przecież - jak w każdej religii - to pieniądze są siłą napędową ruchu. Krótko mówiąc guru, zgromadził majątek około stu milionów dolarów. Będąc najwyższym kapłanem zarządzał wszystkim niepodzielnie. Nikt się o nic nie obawiał, bo nie był jeszcze stary, a będąc pod opieką istot wyższych jego misja miała jeszcze trwać.

Tymczasem pech chciał, że 28 stycznia 2014 roku dostał zawału. Czterech lekarzy orzekło, że umarł. Ale była to śmierć nagła. Guru odszedł, zostawiwszy sto milionów bez zadysponowania. Ponieważ kiedy żył, miał żonę i dzieci, to zgodnie z prawem majątek ze spadku im się należy. To nie mogło się pomieścić w głowie bliskim współpracownikom guru i wyznawcom jego religii. Reakcja była szybka. Umieścili guru w zamrażarce i oświadczyli, że wcale nie umarł, tylko medytuje. I nie ma co jeszcze dzielić skóry na niedźwiedziu. Wyznawcy pod przysięgą zaświadczyli, że ich przywódca posiada boskie atrybuty. A umiejętność przejścia w stan wielodniowej medytacji w mrozie nauczył się podczas wędrówek w Himalajach. Jeśli wszedł w ten stan, to nie wolno mu przeszkadzać. Zgłosili do sądu wniosek o uchylenie aktu zgonu. Nie chcąc urazić uczuć religijnych wyznawców, sąd nakazał wstrzymać postępowanie spadkowe.

Sprawa stała się tematem poważnej debaty w mediach. Mędrcy wypowiadali potoki słów, a prorok cały rok 2014 przetrwał w stanie medytacji w zamrażarce. W jakiś dziwny sposób osobiście nie chciał się włączyć do debaty. W grudniu miał być ostateczny termin pochówku, później przesunięty na luty 2015. Teraz już trochę ucichło o tej sprawie. Nie udało mi się dotrzeć do informacji, czy jakieś prawne rozstrzygnięcie nastąpiło. Bo dla wiernych wciąż jest prorokiem i przewodniczy w ich zgromadzeniach. Uśmiecha się dobrotliwie z portretów, ale dla wyznawców zawsze będzie żywy. Wierni z pewnością mogą zaświadczyć, że czują jego żywą obecność. Mogę wyrazić takie przekonanie, bo sam się spotykałem z podobnymi oświadczeniami ze strony różnych ludzi. Można czasem na coś takiego trafić i w krajowej prasie.

Jedna z jego mądrości brzmi:
Divine light can turn the ignorance to benevolence by mitigating negativity.
Boskie światło zamienia niewiedzę w łaskę, łagodząc negatywność.
Chociaż znam wszystkie słowa z tego zdania, to nie rozumiem co ono oznacza - jako całość. Jaki jest sens ogólny, o co w nim chodzi. Nie chcę jednak okazać się ignorantem i gburem, więc nie będę się dopytywał. Może jednak coś mnie oświetli i doznam łaski? Raczej jednak nie. Jestem sceptykiem i nie wierzę w to czego nie rozumiem. Staram się dojść sensu. Jeśli go nie  ma to przypisuję to do kategorii bzdur i nie zajmuję się więcej. Rzeczywistość jest naprawdę ciekawa i temu warto poświęcić czas. Poznawanie prawdy. Fantazje zaś traktować jako fantazje. Piszę o tej historii dlatego, że cała sprawa jest dla mnie absurdalna. Ale jak widać, jeśli za jakąś teorią kryją się duże pieniądze, to nawet absurdy mogą stać się głoszoną prawdą. W dodatku prawdą objawioną. I nie tylko Indie znają takie przypadki.
Na oficjalnej stronie ruchu religijnego założonego przez Shri Ashutosh Maharaj nie znalazłem rozwiązania zagadki - medytuje, czy umarł? Przebywał w zamrażarce ponad rok, a jeśli jeszcze dalej tam jest i żyje, to świat nie widział jeszcze takiego cudu. Tymczasem proroka można w dobrej formie zobaczyć na filmiku promocyjnym z 2012 roku. Zachęcam do obejrzenia filmu. Pod względem wizualnym jest bardzo ładny i wypełniony piękną duchową muzyką.